fotorabarbar na Facebooku

wtorek, 29 marca 2016

Jorcajt cadyka Elimelecha w Leżajsku



Leżajsk. Niewielkie miasteczko na Podkarpaciu, w Dolinie Sanu. Kojarzyć się może różnie. Na przykład z błękitną puszeczką z Biedronki, z siedemnatsowiecznymi organami czy też z dostojnymi chasydami. W tym poście będzie o ostatnim elemencie tejże wyliczanki. Wylądowałam tam 1 marca, a po żydowsku 21 dnia miesiąca Adar. I to w 5576 roku! Cały dzień lało, a w drodze powrotnej nawet sypało śniegiem. Dlaczego chasydzi i dlaczego w Leżajsku? Wszystko zaczęło się na przełomie XVII i XVIII w., kiedy część ludności żydowskiej zaczęła odchodzić od ortodoksji. Do wyodrębniania się chasydyzmu przyczyniła się coraz większa popularność ruchów: mesjanistycznego i kabalistycznego. Za twórcę chasydyzmu polskiego (dziś określanym po prostu chasydyzmem) uważany jest wędrowny kaznodzieja Izrael ben Eliezer Baal Szem Towa. Jego nauki były próbą połączenia tradycjonalizmu z mistycyzmem, a na dodatek pomniejszały znaczenie rabina, co spotkało się z krytyką ze strony ortodoksów. Bardzo istotną rolę w chasydyzmie pełnił cadyk, religijny przywódca uważany za wybrańca Boga. Do określenia roli, a przede wszystkim wywyższenia pozycji cadyka przyczynił się Elimelech Weissblum (1717-1787), wokół którego, co roku odbywa się to całe "zamieszanie".




 

Elimelech, zanim stał się tym z Leżajska, tułał się i nauczał po ziemiach Polski. W 1772 r., osiadł właśnie w Leżajsku. Jest autorem jednego z podstawowych dzieł chasydyzmu pt. Noam Elimelech (Łagodność Elimelecha). Był jednym z najważniejszych cadyków oraz jednym z twórców koncepcji chasydyzmu. Jeszcze za jego życia powstały o nim różne legendy i przypisywano mu uzdrowicielskie moce. Został pochowany na kirkucie w Leżajsku, przy ul. Górnej. Dziś, jego ohel jest celem tysięcy chasydów z różnych części świata.


 
 
 
 
 


Każdy chasyd ma obowiązek odwiedzić grób Elimelecha chociaż raz w życiu. Chasydzi przyjeżdżają tu właściwie przez cały rok, ale to dzień śmierci cadyka (21 dzień miesiąca Adar) jest tym szczególnym. Wtedy to dusza Elimelecha powraca na ziemię i można dostąpić szczególnych łask, uzdrowień, spełnienia próśb. Ja w swojej wyprawie skupiłam się przede wszystkim na samych chasydach, ich strojach i na całym "zapleczu" ich pielgrzymki.

Przed Wami chłopaki z Leżajska!
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

W trakcie mojego kilkugodzinnego pobytu w Leżajsku, nie działo się nic specjalnego. Przyjeżdżały autokary, z których "wysypywali" się chasydzi, którzy potem kręcili się po uliczkach, w okolicach kirkutu. W tle leciała muzyka żydowska, a w jednym z namiotów przesiadywał "wodzirej" ze swoimi pomocnikami, którzy dobrze wiedzieli jak rozkręcić imprezę...


 


 W końcu sami mnie zawołali do siebie żebym im robiła zdjęcia...


 

A jak vóda to i gruby hajs!

 
 

No ale dobra, bo póki co to ze zdjęć wynika, że pojechałam tam po to, żeby oglądać się za chłopami, vódką i pieniędzmi (jak głupia gojka, wśród "dzikich" chasydów). A tu chodzi o coś zupełnie innego. Podobało mi się bardzo, że chasydzi w Leżajsku, czuli się bardziej "u siebie" niż ja sama. Szybko przemykali ulicami, krzątali się jak na swoim podwórku. Biegali w tłumie z walizkami, wózkami, garnkami. Radośnie śmiali się, rozmawiali i pozdrawiali nawzajem. Może tak jak kiedyś. W małym sztetlu o nazwie Lizhensk. 

 

 

 
 
 
 

 



Żydzi od dawna musieli wyróżniać się wśród społeczności, z którą dzielili miejsce do życia. Istnieją przeróżne elementy stroju, noszone na różne okazje. Niektóre noszone są tylko od święta, w trakcie modlitwy bądź też na co dzień. Na dodatek każda z dynastii chasydzkich może mieć jakieś swoje wyróżniki np. w postaci kroju czy koloru stroju. Jednak podstawową zasadą jest skromność ale i wygoda (ale było paru elegancików). Ubrania najczęściej są w kolorze czarnym, co między innymi jest pozostałością po tym, że kiedyś czarny barwnik był dość drogi i rzadki, dlatego stroje barwione tym kolorem noszono od święta. Ale chyba najbardziej charakterystyczne są nakrycia głowy, tałes oraz pejsy.


Pejsy. Ich noszenie uzasadnione jest w Księdze Kapłańskiej: Nie będziecie obcinać w kółko włosów na głowie. Nie będziesz golił włosów po bokach brody.  Dzięki temu wyznawcy wiary mojżeszowej mieli odróżniać się od gojów. Obowiązek noszenia nakrycia głowy nie wypływa z Tory czy Talmudu. Jest to po prostu zwyczaj, wywodzący się z kultury Bliskiego Wschodu, oznaczający oddanie szacunku, w tym przypadku przed Bogiem. Nakrycia głowy są różnorodne. Od prostych jarmułek po okazałe, futrzaste lisiury (sztrajmele).

  
 
  
 
 

Tałes (talit). To prostokątna chusta zakładana na głowę lub ramiona w trakcie modlitwy. Wzdłuż jej boków ciągną się pasy w kolorze czarnym lub granatowym. Przy rogach chusty zwisają po cztery frędzle (cices, cicit), z których jeden jest dłuższy od pozostałych i wiązane są na nim supełki. Cices symbolizują przykazania Tory, których jest 613. Istnieje mniejsza wersja tałesu, tzw. talit katan, noszona pod ubraniem, spod którego wystają frędzle.

 
 
 
 

Ale nie zapominajmy po co chasydzi przyjechali do Leżajska. Najważniejsza jest dla nich modlitwa. A najlepiej przy samym grobie cadyka Elimelecha. Mężczyźni w swojej części mogli modlić się bezpośrednio przy nagrobku. Kobiety modliły się w osobnej części, na dodatek nagrobek był zasłonięty. Trochę mi szkoda, że nie udało mi się wejść do środka, ale z drugiej strony czułabym się tam intruzem. Nie dlatego że byli niesympatyczni (bo wręcz przeciwnie!) To dla nich ważne miejsce i czas. Niektóry z nich modlili się na zewnątrz lub namiotach ustawionych przy ulicy.

 
 
 
 

A co podobało mi się najbardziej? Chyba radosne poczucie wspólnoty, między nimi samymi oraz między nimi, a Bogiem; co jest jednym z założeń chasydyzmu. Boga nie należy chwalić "na smutno", przez umartwianie się. Należy mądrze i radośnie korzystać z życia ziemskiego. Jedną z form czczenia Boga jest taniec oraz śpiew. Zespolenie człowieka z Bogiem poprzez modlitwę (czasem ekstatyczną) ma dawać życiową pogodę ducha.

 
 


Szkoda mi było wyjeżdżać, bo wiedziałam, że wieczorem będzie działo się więcej. Ale mam nadzieję, że tam kiedyś jeszcze wrócę (dla zainteresowanych: 30 marca, ponownie wypada 21 dzień miesiąca Adar, ze względu na przestępny rok). Według mnie w kulturze żydowskiej jest coś hipnotyzującego (nie pytać czemu!). Poza tym jest ona elementem ogromnego kawałka historii Polski. I mam wrażenie, że trochę zapomnianej. Nie mam na myśli czasów drugiej wojny światowej, ale tych na długo przed nią. Na koniec pobytu w Leżajsku, trochę mnie zasmuciła postawa jednego z mieszkańców Leżajska, który stał na ulicy, pokazywał ręką w stronę żydów i krzyczał do mnie: "Nie uświadczysz tam dobrych ludzi!". No nie wiem. Ja miałam zupełnie inne odczucie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz