fotorabarbar na Facebooku

środa, 11 listopada 2015

Wszystkie drogi prowadzą do Koluszek.


Pora na chwilę odpoczynku od zachwytów nad Chorwacją, Słowenią, Wenecją... Pora na petardę z własnego podwórka. Pora na Koluszki! Podobno geometryczny środek Polski znajduje się w Piątku (woj. łódzkie). Jednak nie każdy wie, że tak na prawdę Centrum Polski to Koluszki. Centrala dowodzenia, leżąca na  pozostałościach plejstoceńskich lądolodów!


W Koluszkach byłam razy wiele. Najczęściej przejazdem, gdzieś w drodze między Stolicą Meneli (Boguś jestem z Tobą!), a Stolicą Korpo, by tam przesiąść się w styrany życiem i polskimi drogami pekaes do Stolicy Świata (czyli Garwolina). Jednak, od lat już paru gdy lato ląduje pod stertą liści; pakuję aparat, dobry nastrój i jadę do Koluszek. Po co? By przewietrzyć mózgownicę i zaczerpnąć sił na jesień, zimę i przedwiośnie. Działa. Sprawdzone. To miejsce gdzie należy oszczędzać światło i wodę, ale gazować można do woli.


Po macaniu ciuchów w sklepie, pysznym domowym obiedzie i kawie z pomarańczą z miejscowej kawiarni, przyszła pora na stały punkt wyprawy do Koluszek, czyli na wycieczkę do lasu. Lasu Le Fontainebleau. Możecie mi wierzyć lub nie, ale widziałam Motyla.


I słynny tajemniczy dom. Mam swoją teorię, że mieszkali w nim Władysław Strzemiński i Katarzyna Kobro. 


A w tej budzie? Może słynny Wydział Niedoręczalnych Przesyłek Poczty Polskiej? Gdzieś muszą trafiać te zguby.  


Jeśli już jechać do Koluszek to tylko pociągiem.


A po wizycie poczułam zew. Do czego? A nie powiem.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz