fotorabarbar na Facebooku

czwartek, 30 lipca 2015

Narodowy Park Krka cz. 1

 
Przed Wami pięćdziesiąt zdjęć, więc radzę uzbroić się w jakąś kawę, papierosa, ciastko może nawet jakiś alkohol. Albo ciastko z alkoholem, popijane kawą. Papierosy są niemodne.
 
    Narodowy Park Krka, znajduje się w środkowej Dalmacji, ok 15 km od  Šibenika. Główną jego atrakcją jest rzeka Krka. Niby zwykła rzeka, ale jakie cuda potworzyły się w jej dolinie, której odcinek (od Kninu do Skradinu) został objęty ochroną i udostępniony turystom. Do parku prowadzi kilka wejść, ale do głównych należą Skradin i Lozovac, w południowej części. My wybraliśmy Lozovac.
    Dojazd własnym transportem możliwy jest tylko do kas (poza sezonem podobno można wjechać dalej). Po zakupie biletu (jednodniowego, umożliwiającego zwiedzanie całego parku), przesiadka w autobus, 5 minut i jesteś w raju. Sposobów na zwiedzanie jest mnóstwo (dla bardziej dociekliwych strona z informacjami TUTAJ) ale lądując od strony Lozovacu (bądź Skradinu) można dojść do najpopularniejszej atrakcji całego Parku Narodowego, czyli wodospadu i kąpieliska Skradinski Buk. Skupiając się tylko na najważniejszych atrakcjach, zwiedzanie można zakończyć po dwóch/trzech godzinach. My naszą wyprawę rozciągnęliśmy na cały dzień. Bilet był całodobowy, a my rządni przygód i widoków.
  W tym poście serwuję zdjęcia tylko z południowej części Parku. Nie wiem kiedy pojawi się druga, bardziej urozmaicona część wpisu. Czekają mnie przeprowadzki i śluby (bez ekscytacji, śluby nie moje).  Mam nadzieję, że między wnoszeniem pudeł do mieszkania, a bieganiem za Młodymi dam radę coś wrzucić. A tymczasem, patrzcie co się wyprawia w tej Chorwacji.
   

Podobnie jak w Parku Narodowym Jezior Plitwickich (zdjęcia TUTAJ) za spacerniak służą drewniane mostki. Nawet szpilki mile widziane. Na Plitwicach szpilki również dadzą radę, ale latem. Ja byłam zimą i wystroiłam się w buty bez bieżnika, zaspa śnieżna zjadła mi nogę. Na szczęście wypluła.


Woda jest niesamowicie przejrzysta. Ludzi całkiem sporo, ale bez tłoku. Nawięcej było Polaków. Więcej niż ryb.


Główną atrakcją tej części Parku jest wodospad Skradinski Buk, gwiazda folderów turystycznych o Chorwacji. Można się w tym raju wykąpać! Szkoda, że do biletów nie dodają kąpielówek i ręcznika.


Wypadałoby napisać jakiś komentarz do tej natury. Ale nie da się. To trzeba zobaczyć. A zdjęcia, przy tym co jest na żywo, to kpina jakaś. Ale wszyscy pstrykają.


Czy on (ona?) na mnie patrzy?  I to zadziornie?


Na miejscu można kupić chińskie pamiątki, ale i chorwackie przysmaki, np. w postaci fig (smokva) czy oliwy z oliwek (maslinovo ulje). Z takimi zakupami radzę zaczekać i wybrać się gdzieś na targ dla "ludzi", nie dla turystów. Wtedy, takie smakowitości dostaniecie prawie za darmo. 


Lepiej skupić się na widokach.


To tyle na dziś. Jak się ogarnę przygotuję drugą część. Jak wspominałam, nieco bardziej urozmaiconą. W Parku jest jeszcze kilka ciekawych miejsc (ciekawych nie tylko ze względów krajobrazowych), a w nich świeciło już pustkami. Ale o tym wkrótce.

1 komentarz: