fotorabarbar na Facebooku

wtorek, 16 czerwca 2015

Venice by night

   


   Wieczorem Wenecja zwalnia. Ludzie rozsiadają się w restauracjach przy kolacji i lampce wina, lub wracają do hoteli. Jest mniej tłoczno, a kanały straszą czernią. Wstępnie nie planowaliśmy nocnej wizyty na San Marco. Wieczorami byliśmy zazwyczaj zbyt padnięci, żeby tam wracać. Ale z pomocą przyszedł dobowy bilet na publiczną komunikację wodną (tzw. Vaporetto). Wyprawa skończyła się "zabawnie".

Po małym odpoczynku na pomoście z widokiem na pałace...


Wino zaszumiało nam w głowie...


I kazało płynąć na San Marco. Po drodze walczyliśmy z morskimi potworami...


Ale szczęśliwie dotarliśmy na miejsce. Wreszcie udało nam się wejść na środek Placu Świętego Marka bez ryzyka zadeptania przez ludzi czy wydłubania oka selfie stickiem. 


Pozostała,  część miasta prezentowała się tak.


Nocna wyprawa skończyła się po drugiej w nocy...Jeszcze koło północy, grzecznie byliśmy już na dworcu ale co się okazało? Tadaaaaaam dworzec zamknięty. Mieliśmy farta bo zdążyliśmy na ostatni autobus w kierunku Mestre, gdzie mieszkaliśmy. A tam? Tadaaaaaam zgubiliśmy się :-) Gdy dotarliśmy do hotelu, tadaaaaaaam był zamknięty. Na szczęście udało się dobudzić portiera. Padłam na łózko. Nie pamiętam czy buty zdjęłam...

2 komentarze: