fotorabarbar na Facebooku

sobota, 20 czerwca 2015

Samobor - miasto i muzeum


   

    Miasteczko znajduje się około 30 kilometrów na zachód od Zagrzebia. Jest niewielkie, całkiem urokliwe i przyjemnie zatłoczone przez mieszkańców. Co podoba mi się bardzo w Chorwacji, to tzw. kawiarniana społeczność. Nie ważne czy to stolica, wiocha zabita dechami czy takie mniejsze miasto jak Samobor. Zawsze znajdzie się stolik przed knajpą lub sklepem. I zawsze jest zajęty. Najczęściej właśnie przez autochtonów. Najbardziej cieszy to oko na wsiach, gdzie tzw. Panowie Spod Sklepu (dobrze ich znacie, ta subkultura jest wszędzie :-)) kulturalnie łoją Ožujsko przy stoliku. W Polsce u takich Panów popularnością cieszą się wszelkie murki, parapety sklepowe bądź ławki własnej konstrukcji.
     Do Samoboru przyjechaliśmy w sobotę rano. Co mi kojarzy się z tą porą? Latanie po mieście z siatami. Zakupowe szaleństwo. Tu jabłka w promocji, tam mięso na niedzielny rosół, a jeszcze gdzie indziej rzucili tanie tablety (dwuznacznie się zrobiło :-)). Tutaj, ludzie ten sobotni, wolny od pracy poranek wykorzystują na leniwe spotkania z rodziną, przyjaciółmi. I kogo obchodzi niedzielny rosół? Pffff...


Żadnego kota stamtąd nie przywiozłam, ale po prawej stronie niżej, jest chyba balkon dla kotów...


Były też lody z Czarnobyla...


Nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie weszli do muzeum :-)  Jest niewielkie, ale zbiory związane z historią miasta są całkiem ciekawe. W mniejszym budynku obok znajduje się maleńka kolekcja etnograficzna.


Taka muzealnicza refleksyja..manekiny na ekspozycjach. Czasem naprawdę lepiej jest powiesić strój na wieszaku bądź położyć na czymś niż używać tych sztucznych trucheł. Bo w wielu przypadkach (i w tym poniżej) to właśnie truchła. Gdzieś mam jeszcze zdjęcie wąsatego manekina Janusza, ale to już może inną razą :-)


A na koniec widok na zamek, o którym będzie w innym poście. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz