fotorabarbar na Facebooku

poniedziałek, 16 grudnia 2013

pstrąg w mandarynkach

  W rolach głównych: 

Pan Pstrąg
Mandarynki
Nalewka Pomarańczowo-Cytrynowa
G(w)oźDziki
Badyle Prowansalskie

a na końcu "behind the scenes"









 





czwartek, 5 grudnia 2013

rekwizytorni ciąg dalszy...i chyba koniec

  Oto kolejna porcja zdjęć z rekwizytorni. Chyba skończyłam ostatecznie obróbkę ok 500 fotografii, które zostaną poddane krytyce...a może i pochwale :) Pozostała jedynie ścisła selekcja (za czym nie przepadam...). Z wielu zdjęć jestem wręcz dumna, ale części wolałabym nie pokazywać...ale muszę :) Enjoy.



















środa, 27 listopada 2013

fotoprodukcja

  Niedawno wykonałam "kilka" fotografii produktowych. Jeśli ktoś z was potrzebowałby tego typu zdjęć to zapraszam. Cena do uzgodnienia, zależna od rodzaju i ilości przedmiotów , ilości potrzebnych fotografii i ich przeznaczenia, potrzeby szparowania (usunięcie tła i wstawienie innego). 

  Pierwszym zleceniem była biżuteria z bursztynu i srebra. Przedmioty, których zdjęcia wykonałam trafiły na aukcję na Allegro (zachęcam do zakupu http://allegro.pl/listing/user/listing.php?limit=60&us_id=15791256). Tło nie jest jednolicie białe. Według mnie, w przypadku biżuterii wygląda to lepiej, zamiast czysto białego wypalonego tła. No ale jeśli klient miałby inne zdanie i życzenie, proszę bardzo, do usług :)
















  Mniej wdzięcznym (w porównaniu do bursztynowych błyskotek :P) tematem zdjęć była "magiczna" maszyna, która robi PING! (http://www.youtube.com/watch?v=arCITMfxvEc), dla spółki Polgen (http://www.polgen.com.pl/), dla której Łukasz G. i Stefan S. zaprojektowali nową identyfikacje wizualną, foldery, a obecnie pracują nad projektem nowej strony internetowej. Tu tło jest już czyste i jednolite.









niedziela, 17 listopada 2013

garwolińskie okolice

  Na chwilę wyszłam z rekwizytorni, ale niebawem do niej powrócę. Kilka dni temu zawitałam do mojego rodzinnego miasta. Korzystając z pogody i długiego weekendu wybraliśmy się na przejażdżkę bo okolicznych "wioskach".

  Wyprawę zaczęliśmy w Kazimierzu Dolnym. Nie umiem wytłumaczyć fenomenu tego miejsca. Mała mieścina, którą można zwiedzić (nie wliczając równie ciekawych okolic) zaledwie w jeden dzień. Uwielbiam tam jeździć i nienawidzę stamtąd wyjeżdżać.

za każdym razem dostrzegam tam coś nowego


i za każdym razem można spotkać kogoś ciekawego
 

 i warto tam się wybrać o każdej porze roku...







  ...i porze dnia i nocy



zahaczyliśmy również o:

 Żelechów, a dokładniej o odnowiony (wreszcie!) pałac z końca XVIII w., który obecnie pełni funkcje centrum wypczynkowo-rekreacyjnego;




 Borowie, gdzie (również wreszcie!) odnowiono niewielki kościół z XIX w. i XVIII wieczną bramę


oraz o serialowe Wilkowyje z "Rancza"


niestety tutaj, jak i w przypadku poprzednich zabytków udało nam się  jedynie pocałować klamkę :)



Malediwy to nie są, ale też jest zajebiście :)